Nosz dzisiejszy dzień to był jakiś koszmar. Na dzieńdobry obudziłam się w iście morderczym nastroju. Z rana miałam ochotę powyżynać wszystko co stoi mi na drodze. Grr! Jestem zmęczona, zmulona, boli mnie stopa, nic mi się nie chce,nie umiem na chemię matmę niema polski łacinę nie wiem co jeszcze chcę iść na zombie walk ale nikt nie chce iść ze mną nikt mnie nie kocha. Postanawiam dziś olać zasady pisania jakiekolwiek one by nie były. Przyszłam ze szkoły coś tam zajdłam położyłam się i zasnęłam. Spałam do 22;26. Jestem wściekła, nic nie zrobiłam! Chcę wydrukować listę z chemii, chuj drukarka się popsuła. Nie wiem co sie stało chyba nie ma tuszu, nie chce mi się paprać i ładować bo całe biurko ujebię a tego chce uniknąć. Jeszcze pierwsze klasy wróciły z obozu i w szkole nie a się żyć. wrzask niesamowity, korytarzem przejść się nie da i jeszcze multum ich dostało szafki near mojej. Nosz pierdolca można dostać. Jeszcze wracaliśmy jakimś chujowym autobusem nie wiem co to ma być. Usunęli mi kursy powrotne i wściekam sie bo nie mam czym do domu wracać. Jestę kalekę i umierę, zajebioza. Spanie u Gosi potwierdzone c: teraz trzeba tylko kogoś 18+znaleźć co nie powinno być trudne.Pisze bez ładu i składu mam dość idę spać!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmęczenie materiału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmęczenie materiału. Pokaż wszystkie posty
9.11.2012
9.09.2012
6
Wczoraj posta nie było bo był długaśny spacer z Nikusiem czyli bardzo fajnym rudym staffordschire bull terrierierem kumpeli. Słodziutki pies naprawdę no nie? Tu akurat ma sweet zdjęcie z poduszką we Wrocku tam gdzie moja kumpela mieszka. Zdjęcie ukradłam z fejsa chyba się nie obrazi. Tak czy siak zostałam wczoraj swoicie wymęczona w szkole i nie mówię to tylko o wfie(godzinny spacer szybkim krokiem po lesie. Pan ropień mówi au.) potem jeszcze lekcje i spacer z psiurkiem wariatem.
Ok tą cześć zamieszczoną wyżej pisałam chyba przedwczoraj nie wiem nie jestem pewna. Z resztą nie ma to większego znaczenia. Weekend pod znakiem spacerów z psem i alkoholizacji. Czwartek-zabieganie i wciągnięcie w anime + zmęczenie po lekcjach. Piątek znów spacerek z Nikiem i mały wypadzik ze znajomymi podczas którego spotkałam kumpla z gima i kumpelę. Ogólnie milusio było. No a wczoraj zaczęło się winobranie. Dziki tłum przewalający się deptakiem. Wszędzie wiara z piwem, fajkami tudzież innymi przyjemnościami. Do każdego monopolowego kolejka na pół chodnika albo i dłuższa. Prawie wszyscy chodzą najebani. We wszystkich ciemniejszych zakątkach mokro od szczyn, toitoie oblegane, toalety w klubach też. Jedna wielka impreza pod gołym niebiem. Tak będzie wyglądać Zielona Góra przez najbliższy tydzień począwszy od wczoraj. Oczywiście wieczorami. Bo w promieniach słońca to kulturka. Straganiki, oscypeczki, pierdółeczki, lunaparki, kupa hałasu, muzyczka, ręczne robótki i w ogóle takie tam pożeranie kasy. No ale nie ma to jak wielka impreza. Spotkałam i poznałam masę ludzi. Świetnie się bawiłam i na pewno jeszcze raz pojadę sobie tak o po godzinach, bo wiem, że na pewno będzie wesoło. Mam zamar zapolować jeszcze na kilka bransoletek i różnych takich pierdołek. Mam o tyle dobrze, że mam miesięczny i mogę sobie jeździć ile chcę. Taki tego plus. Teraz czas umierać nad zadaniami domowymi o których nawet nie wiem i wieloma innymi pierodłami. Wypadałoby wydrukować nowy plan lekcji i w ogóle... Nic mi się nie chce.
Ok tą cześć zamieszczoną wyżej pisałam chyba przedwczoraj nie wiem nie jestem pewna. Z resztą nie ma to większego znaczenia. Weekend pod znakiem spacerów z psem i alkoholizacji. Czwartek-zabieganie i wciągnięcie w anime + zmęczenie po lekcjach. Piątek znów spacerek z Nikiem i mały wypadzik ze znajomymi podczas którego spotkałam kumpla z gima i kumpelę. Ogólnie milusio było. No a wczoraj zaczęło się winobranie. Dziki tłum przewalający się deptakiem. Wszędzie wiara z piwem, fajkami tudzież innymi przyjemnościami. Do każdego monopolowego kolejka na pół chodnika albo i dłuższa. Prawie wszyscy chodzą najebani. We wszystkich ciemniejszych zakątkach mokro od szczyn, toitoie oblegane, toalety w klubach też. Jedna wielka impreza pod gołym niebiem. Tak będzie wyglądać Zielona Góra przez najbliższy tydzień począwszy od wczoraj. Oczywiście wieczorami. Bo w promieniach słońca to kulturka. Straganiki, oscypeczki, pierdółeczki, lunaparki, kupa hałasu, muzyczka, ręczne robótki i w ogóle takie tam pożeranie kasy. No ale nie ma to jak wielka impreza. Spotkałam i poznałam masę ludzi. Świetnie się bawiłam i na pewno jeszcze raz pojadę sobie tak o po godzinach, bo wiem, że na pewno będzie wesoło. Mam zamar zapolować jeszcze na kilka bransoletek i różnych takich pierdołek. Mam o tyle dobrze, że mam miesięczny i mogę sobie jeździć ile chcę. Taki tego plus. Teraz czas umierać nad zadaniami domowymi o których nawet nie wiem i wieloma innymi pierodłami. Wypadałoby wydrukować nowy plan lekcji i w ogóle... Nic mi się nie chce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
